Co się stanie, jeśli rozpłaczę się podczas psychoterapii?

Krótka odpowiedź

Płacz podczas psychoterapii nie jest czymś niezwykłym ani niewłaściwym. Psychoterapeuta spróbuje dostosować swoją reakcję do tego, czego potrzebujesz i co dzieje się w danym momencie. Może pozostawić ci przestrzeń, pomóc nazwać pojawiające się uczucia albo po prostu towarzyszyć ci, gdy trudno jest mówić. Nie musisz przepraszać za łzy ani natychmiast próbować się uspokoić.

Rozwinięcie

Wiele osób obawia się, że podczas sesji zacznie płakać i nie będzie potrafiło nad tym zapanować. Samo wyobrażenie takiej sytuacji może wywoływać wstyd, napięcie albo lęk przed reakcją psychoterapeuty. Czasem pojawia się również przekonanie, że płacz oznacza słabość, utratę kontroli albo naraża człowieka na zawstydzenie.

Płacz jest naturalnym sposobem wyrażania emocji i podczas psychoterapii może pojawić się z wielu powodów. Może towarzyszyć smutkowi, żalowi, bezradności, złości, tęsknocie, poczuciu krzywdy albo uldze. Zdarza się również, że ktoś zaczyna płakać, chociaż sam nie potrafi jeszcze powiedzieć, co dokładnie czuje i dlaczego łzy pojawiły się właśnie w tym momencie.

Psychoterapeuta zwykle nie będzie próbował zatrzymać płaczu ani odwracać uwagi od pojawiających się emocji. Jego reakcja zależy jednak od konkretnej osoby i sytuacji. Może przez chwilę pozostać w ciszy, powiedzieć coś wspierającego, zapytać o to, co teraz przeżywasz, albo pomóc ci wrócić do rozmowy, gdy mówienie staje się zbyt trudne.

Nie trzeba od razu tłumaczyć swoich łez. Możesz przez chwilę milczeć, powiedzieć, że trudno ci mówić, albo spróbować opisać to, co się z tobą dzieje. Możesz również przyznać, że płacz cię zawstydza, że próbujesz go powstrzymać albo że martwisz się reakcją psychoterapeuty. To także może stać się ważną częścią rozmowy.

Płacz i okazywanie bezradności bywają szczególnie trudne dla mężczyzn. Wielu z nich od dzieciństwa słyszało, że powinni być silni, panować nad sobą i nie pokazywać łez. Nawet gdy pojawia się silne wzruszenie, mogą automatycznie próbować je zatrzymać.

W swojej pracy często obserwuję u mężczyzn napinanie całego ciała, zaciskanie szczęki, wstrzymywanie oddechu albo odwracanie wzroku, gdy pojawiają się łzy. Nierzadko udaje im się w ten sposób powstrzymać płacz, ale odbywa się to kosztem jeszcze większego napięcia. Czasami mam wrażenie, że dopuszczenie łez i pozostanie przez chwilę przy przeżywanych emocjach mogłoby przynieść im ulgę oraz pozwolić pełniej przeżyć to, co dotychczas musieli szybko opanowywać.

Podobny mechanizm może dotyczyć także innych emocji. Niektóre osoby od dzieciństwa uczą się, że nie powinny okazywać złości, lęku, bezradności albo sprzeciwu. Z czasem mogą automatycznie tłumić te uczucia, nawet kiedy ich wyrażenie byłoby naturalne i potrzebne. Przekazy o tym, jakie emocje „wolno” przeżywać i pokazywać, często pozostają z nami na długo i wpływają również na to, co dopuszczamy do siebie podczas psychoterapii.

Nie chodzi jednak o zachęcanie kogokolwiek do płaczu ani o traktowanie łez jako dowodu postępu w psychoterapii. Ważniejsze jest stworzenie warunków, w których nie trzeba automatycznie tłumić emocji z powodu wstydu, obawy przed oceną albo lęku przed utratą kontroli.

W psychoterapii psychodynamicznej istotne jest nie tylko to, że pojawił się płacz, ale również jego znaczenie dla konkretnej osoby. Ktoś może łatwo płakać w samotności, ale mieć dużą trudność z pokazaniem emocji przy drugim człowieku. Inna osoba może pozwalać sobie na łzy dopiero wtedy, gdy czuje się całkowicie bezradna. Ktoś może również płakać ze złości, choć wcześniej kojarzył płacz wyłącznie ze smutkiem.

Znaczenie może mieć także to, przed kim pojawiają się łzy. Płacz w obecności psychoterapeuty może wywoływać lęk przed oceną, odrzuceniem, litością albo zbytnią bliskością. Możesz zastanawiać się, czy psychoterapeuta będzie się tobą przejmował, czy pozostanie obojętny albo czy uzna twoją reakcję za przesadną. Rozmowa o tych obawach może pomóc lepiej zrozumieć, jak przeżywasz własne emocje w relacjach z innymi ludźmi.

Nie każdemu płacz przynosi natychmiastową ulgę. Po sesji można poczuć się spokojniej, ale także zmęczonym, zawstydzonym lub nadal poruszonym. Same łzy nie muszą oznaczać, że nastąpił przełom albo że problem został rozwiązany. Mogą być jednym ze sposobów, w jaki zaczynają ujawniać się uczucia, których wcześniej trudno było doświadczać lub o nich mówić.

Nie ma również potrzeby zmuszania się do płaczu. Niektórzy martwią się, że podczas psychoterapii nie płaczą i przez to są zbyt zamknięci albo niewystarczająco zaangażowani. Ludzie różnią się sposobem przeżywania i wyrażania emocji. Brak łez nie oznacza braku uczuć, podobnie jak płacz nie oznacza automatycznie głębszej pracy.

Jeżeli podczas sesji się rozpłaczesz, nie musisz zachowywać się w określony sposób. Możesz pozwolić sobie na chwilę milczenia, spróbować mówić dalej albo powiedzieć psychoterapeucie, co dzieje się z tobą w tym momencie. To, co wydarzy się wokół twojego płaczu, może pomóc lepiej zrozumieć zarówno przeżywane emocje, jak i sposób, w jaki pozwalasz innym ludziom je zobaczyć.

Przewijanie do góry